„Po tej sytuacji straciłam dziecko”. Będzie specjalna kontrola działalności komornika

Asesor komorniczy z Łodzi, który zajął ciągnik nieposiadającego długów rolnika spod Mławy, może mieć na swoim koncie innych poszkodowanych. Zajmował samochody osób trzecich, które nie miały zobowiązań i szybko je sprzedawał. – Kto inny był dłużnikiem, a z kogo innego ściągano. Mechanizm był ten sam: jeden dłużnik, jedna kancelaria prawna i jedna kancelaria komornicza – mówi TVN24 mec. Lech Obara. Prezes Krajowej Rady Komorniczej podjął decyzję o zwołaniu nadzwyczajnego posiedzenia w tej sprawie.

Jak powiedział mec. Obara, po nagłośnieniu sprawy rolnika spod Mławy Radosława Zaremby, który w wyniku bezprawnego działania komornika stracił ciągnik, odezwali się inni poszkodowani.

W każdym z tych przypadków podobny był mechanizm postępowania asesora Michała K., który działał w imieniu Jarosława K., komornika przy Sądzie Rejonowym Łódź-Śródmieście.

Zajmował on ruchomości należące do osób, które nie miały długów, a potem szybko je sprzedawał. Bez licytacji, w komisie, mimo że sąd wstrzymywał egzekucję lub nie zdążył rozpatrzyć skargi poszkodowanego.

– Kto inny był dłużnikiem, a z kogo innego ściągano – zaznaczył mec. Obara, który reprezentuje m.in. rolnika spod Mławy.

Za długi innej firmy

Doświadczyła tego Katarzyna Walkowska, mieszkanka Sieradza, która prowadzi firmę.

Asesor komorniczy zajął jej prywatnego citroena i trzy samochody firmowe. Citroen jest został sprzedany.

– Kiedy chciano zabrać mój prywatny samochód, powiedziałam, że go nie opuszczę. Policjanci, grożąc mi użyciem środków przymusu bezpośredniego, oświadczyli, że muszę go opuścić. W momencie, kiedy komornik i policjanci chcieli mnie siłą usunąć z samochodu, poinformowałam ich, że jestem w ciąży, wtedy odstąpili od wyciągania siłą  – mówi TVN24 Walkowska.

Dodała, że w wyniku stresu wywołanego tą sytuacją straciła dziecko.

Jak się okazało, dłużnikiem była inna firma, mieszcząca się wcześniej pod tym samym adresem.

Niska wycena

Kolejny przypadek opisuje „Gazeta Wyborcza”. Przemysław Stasiniewski, który handluje materiałami budowlanymi, stracił toyotę auris.

Asesor komorniczy zabrał ją, mimo że mężczyzna ma z żoną od 2004 r. rozdzielność majątkową.

Żona Stasiniewskiego ma trzy tys. zł długu. Jej spółka była podwykonawcą przy autostradach i zbankrutowała.

Jak podaje „GW”, ciągnik i samochody zajmowane przez komornika były nisko wyceniane. Samochód iveco należący do Walkowskiej, kupiony w 2014 r. za 68 tys. zł, został wyceny na 38 tys. zł. Ciągnik Zaremby oszacowano o 35 tys. zł poniżej wartości i sprzedano jeszcze taniej.

Toyotę Stasiniewskiego komis kupił za 7 tys. zł. Zaraz potem auto pojawiło się w kolejnym komisie, gdzie jego w tzw. „ofercie dnia” wzrosła już do 26,9 tys. zł.

Jeden wierzyciel, jedna kancelaria

Mec. Obara wskazuje, że nie tylko mechanizm działania asesora komorniczego we wszystkich tych przypadkach był taki sam. – Jest jeden wierzyciel, jedna kancelaria komornicza, jedna kancelaria prawnicza i jeden komis. Nabywcy też są z tego samego kręgu – mówi mec. Obara.

Dodaje, że niewykluczone, iż postępowanie prokuratorskie wykaże zorganizowaną grupę przestępczą.

„GW” podaje, że wierzycielem prawdziwych dłużników jest firma nasienna G. Spółka ma pełnomocnika, kancelarię prawną kierowaną przez mec. Janusza K.

Jak pisze „GW”, ludzie powiązani z prawnikiem kupowali zajęte pojazdy. Tak było w przypadku ciągnika Zaremby: kupiła go Anna K., prezes spółki mającej siedzibę w tym samym budynku, w którym mieści się kancelaria prawna reprezentująca wierzyciela. Jej szefa łączą powiązania biznesowe ze wspólnikiem Anny K.

Kto winny?

Komornik, pytany o przypadki bezprawnego zajęcia ruchomości osób trzecich przez swojego asesora, nie chciał rozmawiać z reporterem telewizji TTV. – Proszę nie pomawiać – stwierdził Jarosław K.

Prokuratura w Mławie wszczęła śledztwo ws. przekroczenia uprawnień przez asesora komorniczego, a nie samego komornika, choć to on formalnie dokonywał zajęcia.

– Będziemy zgłaszać wnioski dowodowe, które będą zmierzać do wykazania winny osoby nadzorującej asesora, a więc właściciela kancelarii komorniczej z Łodzi – mówi mec. Obara.