Komornik zajął świadczenie pielęgnacyjne za cudze długi

Nie miała na pampersy i rachunki, bo komornik zajął jej świadczenie pielęgnacyjne. Pani Agata od dwóch miesięcy bezskutecznie próbuje odzyskać swoje pieniądze.

Wrocławianka Agata Jach jest matką czwórki dzieci, w tym głęboko upośledzonego 12-letniego Maćka, który choruje na mózgowe porażanie dziecięce i epilepsję. Jej jedynym źródłem dochodu i wpływem na konto jest świadczenie pielęgnacyjne, które dostaje od Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej.

Październikowy zasiłek, czyli 825 zł, zniknął jednak z rachunku bankowego kobiety.

– Komornik zajął te pieniądze i przekazał wierzycielowi, bo w 1998 roku rzekomo nie zapłaciłam rachunku za telefon i mam 5 tys. zł długu. Ale zaległy rachunek nie należy do mnie, bo w tym czasie nie miałam telefonu komórkowego! – zaznacza pani Agata.

Bezradna z prośbą o interwencję zgłosiła się do „Wyborczej”. – Gdy w połowie października zobaczyłam puste konto, załamałam się. Nie miałam za co kupić Maćkowi pampersów czy zapłacić rachunków. Dzwoniłam i pisałam do komornika oraz banku. Tłumaczyłam, że według prawa świadczenie pielęgnacyjne absolutnie nie podlega zajęciu. Pieniądze te są przecież chronione ustawą – opowiada Jach.

Poszkodowana jest zaniepokojona postawą komornika i pracowników Eurobanku, w którym ma założone konto: – Ktoś złamał prawo i tak naprawdę wszyscy umywają ręce, a ja zostałam bez pieniędzy. Komornik obwinia bank, a ten komornika i tak w kółko. Nie stać mnie na wniesienie sprawy do sądu.

Skontaktowaliśmy się i bankiem, i z komornikiem sądowym z Kępna, który prowadzi sprawę.

– Banki są wykonawcami decyzji organów egzekucyjnych. Nie są uprawnione do samodzielnego decydowania o zwolnieniach spod egzekucji środków takich jak np. zasiłek pielęgnacyjny – tłumaczy Anna Kula z Eurobanku.

Przemysław Barbrich ze Związku Banków Polskich zapewnia, że bank tylko wykonuje postanowienie komornicze i nie sprawdza, jakie pieniądze będące na rachunku są zajmowane.

Natomiast Marek Stolarczyk, komornik sądowy przy Sądzie Rejonowym w Kępnie, uważa, że to bank ma wiedzę, jakie pieniądze są zajmowane, dlatego osobiście nie musi tego sprawdzać.

– Kwota zostanie zwrócona pani Jach, jeśli wyśle do mnie e-mailem wyciągi z banku – kwituje Stolarczyk. Ale kobieta twierdzi, że kilka tygodni wcześniej przesłała komornikowi trzymiesięczny wyciąg z konta: – Mieli mi je odblokować, a pieniądze zwrócić. Jest koniec grudnia i nic w tej sprawie się nie ruszyło.

O sprawie „Wyborcza” poinformowała prezesa Sądu Rejonowego w Kępnie Aleksandra Dziwińskiego. – O wyjaśnienie tej sytuacji zwrócę się do pana komornika – obiecał.

Prezes sądu dodał też, że jeżeli potwierdzi się, że w tej sprawie zawinił egzekutor, to zostanie wobec niego wszczęte postępowanie dyscyplinarne i możliwe, że poniesie on odpowiedzialność odszkodowawczą. Podpowiada też: – Kobieta, która czuje się poszkodowana, może zwrócić się do mnie z pismem opisującym zaistniałą sytuację i prośbą o jej wyjaśnienie.