Posts by Komornikstop.pl

„Kasę wydrzemy ci z pyska!”

Napisane przez dnia Paź 10, 2012 w Aktualności | 0 komentarzy

Wytrzepiemy z ciebie te pieniądze” albo „g….o nas obchodzi, skąd weźmiesz kasę, może być spod latarni, do końca tygodnia ma być gotówka” – to tylko nieliczne przykłady „porozumienia” stosowanego przez firmę windykacyjną, która przez jakiś czas nękała panią Rentę spłacającą dług męża. – Nie była to duża kwota, zdecydowanie gorsze były kontakty z tymi ludźmi. Nigdy w życiu żadnego kredytu. Nigdy! – zarzeka się kobieta. Wizyta muskularnych, łysych i często wytatuowanych windykatorów w domu dłużnika, wysyłanie widokówek z dwuznacznymi wiadomościami wraz z numerem kontaktowym, telefony w środku nocy, do sąsiadów, zakładów pracy, wyzwiska na portalach społecznościowych – to kolejne „działania” z listy sumiennego windykatora. Do tego dochodzi wywieranie presji, zastraszanie licytacją majątku, doniesieniami do prokuratury, nierzetelne informowanie o niespłaconym długu lub zawyżanie wartości zobowiązania. I choć Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumenta takim praktykom mówi zdecydowane „nie” i nakłada kary, to nierzadko dochodzi do łamania prawa. – Wydaje się, że dochodzi do tego częściej niż kiedyś, ale może wynika to z faktu, że rynek wierzytelności w Polsce wciąż „pączkuje”. Banki i firmy telekomunikacyjne sprzedają coraz więcej pakietów wierzytelności, a wartość rynku obrotu wierzytelnościami w kraju w sposób istotny wzrasta – mówi radca prawny Adam Soswa z kancelarii prawnej w Szczecinie zajmującej się m.in. antywindykacją. Przyznaje jednak, że rynek nieco się uspokoił po nałożeniu przez UOKiK wysokich kar na kilka dużych firm windykacyjnych. Na szczęście wiele firm przestrzega kodeksu postępowania w relacjach windykator – dłużnik i z reguły dąży do polubownego rozwiązania problemu. Zawsze jednak znajdą się tacy, którzy działają na granicy prawa lub po prostu je łamią. Na szczęście te ostatnie przypadki nie są normą. – Windykatorom często puszczają nerwy i mówią za dużo, a dłużnicy często wystraszeni lub nieświadomi, że mogą to zgłosić jako zniesławienie, obrazę lub zastraszanie, po prostu nic z tym nie robią. Należy jednak pamiętać, że rozmowy są nagrywane, więc dłużnik może zaskarżyć pracownika windykacji. Czasami również dochodzi do łamania tajemnicy bankowej, co również można zgłosić – podpowiada doradca prawny Centrum Ochrony Dłużnika z Krakowa. Co na to same firmy windykacyjne? Nic. Nie chcą, nie mają czasu albo po prostu milczą. Zapytane o komentarz nie chciały podjąć tego tematu. Windykatorzy z siłowni – Gdy otworzyłam drzwi i zobaczyłam dwóch łysych facetów, którzy zapytali o męża, struchlałam ze strachu. A gdy powiedzieli, że przyszli po dług, jedyne co przyszło mi do głowy, to myśl, że to mafia – opowiada pani Renata. Dopiero po chwili zorientowała się, że to windykatorzy. Chodziło o niewielki kredyt w jakimś parabanku na remont łazienki, który jakiś czas temu wziął jej mąż. Pół roku temu zginął w wypadku. Ona została z dwuletnią Zuzią i ledwo wiązała koniec z końcem. Na spłatę po prostu nie miała pieniędzy. Pisała do parabanku, prosiła o odroczenie terminu. Na próżno. Nikt nie reagował. Myślała, że uda się jej szybko znaleźć pracę, odda pieniądze i będzie po problemie. Nie było. – Gdy po raz drugi pojawili się w drzwiach nie przebierali w słowach. – Usłyszałam, że g…o ich obchodzi, skąd wezmę kasę, mogę iść zarabiać pod latarnię, a gotówka za kilka dni musi być. Krzyczeli, że wytrzepią ze mnie te pieniądze i wszyscy w kamienicy dowiedzą się, że jestem złodziejką. Na odchodne usłyszałam: „kasę i tak wydrzemy ci z pyska!” – opowiada kobieta. Stałam jak wryta, bałam się odezwać, córka płakała, a ja myślałam, że za chwilę wyjmą spod kurtki jakiś kij bejsbolowy i połamią mi nogi albo ręce. To był największy horror w moim życiu – wyznaje. Po tej wizycie postawiła całą rodzinę, sąsiadów i znajomych na głowie. Pożyczyła od kogo tylko mogła, nawet po 200, 300 złotych. Sprzedała telewizor, komputer, rower, nawet swoją komórkę i uzbierała 5 tys. zł. Tyle wynosił dług. Wpłaciła wszystko. I obiecała sobie, że nigdy nie pożyczy w żadnym banku, parabanku czy gdziekolwiek indziej ani złotówki.Pożyczasz, to oddaj! – Skoro ktoś wziął kredyt i nie spłaca, to jak nazwać takie zachowanie? Kradzież? Wyłudzenie? – pyta Marcin z jednej z większych firm windykacyjnych, szczycąc się bardzo dobrymi wskaźnikami ściągalności. – Nie jesteśmy hienami, ani sępami. Współczuję tym, którzy zostali z długami nie ze swojej winy, ale większość dłużników to ludzie, którzy pożyczają i wcale...

Czytaj więcej

Dlaczego społeczeństwo nie darzy zawodu komornika sympatią?

Napisane przez dnia Wrz 1, 2012 w Aktualności | 0 komentarzy

– Społeczeństwo zawsze staje po stronie słabszych. Tym słabszym zawsze wydaje się ta osoba, wobec której komornik ma przeprowadzić czynności. Ludzie często zapominają, że po drugiej stronie jest również osoba wierzyciela, która chce pomocy – uważa Robert Damski, rzecznik Izby Komorniczej w Gdańsku. – To wynika z naszej mentalności. To jest kwestia skuteczności egzekucji – dodaje Artur Kłonica, komornik sądowy. Czy to jedyne przyczyny złej opinii o tym zawodzie? Jeszcze 15 lat temu polski komornik nie musiał być nawet prawnikiem, a kilka lat temu w mediach głośno było o funkcjonariuszach, którzy egzekwowali wyroki łamiąc prawo. Tak jak słynny komornik z Bytowa, który dłużników traktował w niestandardowy sposób. Wtargnął m.in. do domu 63-letniej bibliotekarki chcąc zająć samochód, który do niej nie należał. Kobieta myślała, że to napad, w wyniku szarpaniny skręciła rękę. O ukaranie winnych walczyła siedem lat, komornik zapłacił grzywnę. – Wina komornika została tu stwierdzona. Chciałbym jednak podkreślić jedną rzecz. Komornik od tego zdarzenia nie dopuścił się żadnych czynności, które naruszałyby powagę wykonywanego urzędu. Jako środowisko daliśmy mu szansę i wierzę, że ją wykorzystał – mówi Robert Damski, rzecznik Izby Komorniczej w Gdańsku. Komornik nadal prowadzi w Bytowie kancelarię. Czy wyciągnął wnioski z własnych błędów i sądowego wyroku? Kolejny komornik, którego poznała cała Polska, to znany z brutalnych zachowań Andrzej C. ze Słupska. Sprzedawał za grosze majątek należący do ludzi eksmitowanych na bruk, zajmował i sprzedawał też auta, które nie były własnością dłużników. Dziennikarza Uwagi!, który przyglądał się jego działalności, unikał a nawet atakował. – Są osoby, w stosunku do których środowisko nie dało drugiej szansy. Miał zostać odwołany. Pan komornik na dwa dni przed terminem złożył urząd. Po jakimś czasie złożył wniosek o przywrócenie go do zawodu w charakterze asesora. Rada uznała, że ta osoba nie gwarantuje rękojmi należytego wykonywania zawodu – tłumaczy rzecznik Izby Komorniczej w Gdańsku. Wydawałoby się, że Andrzej C. na zawsze pożegnał się z komorniczą branżą. Nic podobnego: zatrudnił go w kancelarii dawny podwładny, a dziś komornik z Lęborka na Pomorzu. Czym się kierował dając posadę Andrzejowi C.? – Jest bardzo dobrym prawnikiem z zakresu prawa egzekucyjnego. Uważam, że jest jednym z najlepszych a ponadto ma spore doświadczenie w tej pracy – uważa Michał Mertsch, komornik...

Czytaj więcej

Za przedawniony dług możesz trafić do BIG

Napisane przez dnia Lip 22, 2012 w Aktualności | 0 komentarzy

„Dziennik Gazeta Prawna” alarmuje, że windykatorzy wykorzystują luki w przepisach i ściągają za zobowiązania nawet sprzed kilkunastu lat. Grożą przekazaniem informacji do rejestru w Biurze Informacji Gospodarczej. Firmy windykacyjne zaczęły specjalizować się w dochodzeniu przedawnionych roszczeń – informuje gazeta. Wykupują je od wierzycieli za grosze, a potem wszczynają egzekucje. Wprawdzie po upływie terminu przedawnienia nie mogą już korzystać z drogi sądowej, ale straszą dłużnika, że ujawnią go w Biurze Informacji Gospodarczej. Wtedy będzie miał problem z uzyskaniem kredytu i pożyczki oraz trudności z zawarciem korzystnej umowy z kontrahentem. Zdaniem „Dziennika Gazety Prawnej”, takie działanie okazuje się skuteczne. Prawnicy zwracają uwagę na to, że konsumenci i firmy otrzymują coraz więcej takich wezwań. Wszystko przez rozbieżności między ustawą z 9 kwietnia 2010 r. o udostępnianiu informacji gospodarczych i wymianie danych gospodarczych, a przepisami kodeksu cywilnego. Ustawa nazywa dłużnikiem każdego zobowiązanego względem wierzyciela w związku z wykonywaną działalnością gospodarczą i stosunkiem prawnym. Do ujawnienia zobowiązania wystarczy, aby było ono wymagalne co najmniej 60 dni i wynosiło co najmniej 200 złotych dla konsumenta i 500 dla przedsiębiorcy. Prawnicy i przedsiębiorcy są zgodni co do tego, że ustawa o udostępnianiu informacji gospodarczych i wymianie danych gospodarczych trzeba zmienić, aby nie ułatwiały obejścia przepisów o przedawnieniu. Należy do nich wprowadzić zapis, że w BIG nie można ujawniać roszczeń przedawnionych – sugeruje...

Czytaj więcej