Aktualności

Nowe zarzuty dla asesora komorniczego od traktora spod Mławy

Napisane przez dnia Lis 11, 2015 w Aktualności | 0 komentarzy

Asesor komorniczy Michał K., podejrzany o przekroczenie uprawnień w związku z zajęciem traktora rolnika spod Mławy – niebędącego dłużnikiem, usłyszał we wtorek w płockiej Prokuraturze Okręgowej dwa takie same zarzuty, dotyczące dwóch innych postępowań komorniczych. Jak poinformowała rzeczniczka płockiej prokuratury Iwona Śmigielska-Kowalska, zarzuty dotyczyły przekroczenia uprawnień w celu osiągnięcia korzyści majątkowej przez asesora komorniczego Michała K. w związku z prowadzonymi postępowaniami egzekucyjnymi, w trakcie których zajęte zostały pojazdy nienależące do dłużników. Michał K. stawił się we wtorek w prokuraturze, ale nie przyznał się do zarzucanych mu czynów i odmówił składania wyjaśnień. Jeden zarzut dotyczy zajęcia w Gostyninie (woj. mazowieckie) samochodu marki Toyota Auris, nie stanowiącego własności dłużnika, ale należącego do innej osoby. Do zdarzenia doszło tego samego dnia (7 listopada 2014 r.), kiedy zajęty został ciągnik w Kulanach pod Mławą. Drugi zarzut dotyczy zdarzenia z października ub. roku w Sieradzu. Wówczas na poczet zadłużenia jednego z podmiotów gospodarczych asesor zajął trzy pojazdy należące do innej, niezadłużonej spółki oraz prywatny samochód jej prezesa, mających wspólne podwórko z dłużnikiem. Prokurator ustalił, że w obydwu przypadkach komornik zasięgał informacji w Centralnej Ewidencji Pojazdów i Kierowców, co do własności tych samochodów, i mimo że ustalił, iż należą do innych osób, dokonał ich zajęcia. Według śledczych komornik Michał K. polecił też przetransportować pojazdy w inne miejsce, ustanowił dozorcę, dokonał oszacowania tych samochodów, znacznie poniżej ich wartości, a potem w krótkim czasie polecił dokonanie sprzedaży w trybie komisowym. Śledztwo zostało przedłużone do 8 stycznia 2016 r. Śledztwo płockiej Prokuratury Okręgowej dotyczy działań kancelarii komorniczej przy Sądzie Rejonowym dla Łodzi-Śródmieście, w tym podejmowanych przez asesora Michała K. Postepowanie to obejmuje w sumie 11. wątków. Właśnie z powodu wielu wątków sprawy, płocka Prokuratura Okręgowa przejęła śledztwo na początku lutego od Prokuratury Rejonowej w Mławie. W marcu płoccy śledczy przedstawili Michałowi K. zarzut przekroczenia uprawnień w związku z zajęciem przez niego ciągnika należącego do rolnika spod Mławy niebędącego dłużnikiem. Grozi za to do 3 lat więzienia. Zarzut ten obejmuje m.in. poświadczenie nieprawdy w protokole zajęcia ciągnika z listopada 2014 r., gdzie – jak informowała prokuratora – Michał K. wskazał, iż traktor znajdował się na terenie nieruchomości dłużnika, a faktycznie stał na sąsiedniej posesji rolnika, który dłużnikiem nie był. Śledczy uznali również, że asesor „rażąco nisko” oszacował wartość zajmowanego ciągnika. W trakcie przesłuchania 9 marca Michał K. nie przyznał się do zarzucanego mu czynu przekroczenia uprawnień w związku z zajęciem traktora. Złożył natomiast obszerne wyjaśnienia, utrzymując, iż postępował zgodnie z przepisami. Przypadek komorniczego zajęcia ciągnika dotyczy rolnika z miejscowości Kulany pod Mławą. Stracił on pojazd o wartości ok. 100 tys. zł w ramach postępowania egzekucyjnego przeciw dłużnikowi, którym – jak się okazało – był sąsiad. Po zabraniu ciągnika na wniosek wierzyciela trafił on do komisu, gdzie sprzedano go za ok. 40 tys. zł. Poszkodowany rolnik skierował do sądu wniosek o wstrzymanie postępowania egzekucyjnego, jednak zanim został on rozpatrzony, traktor miał już nowego...

czytaj więcej

Komornik zajął świadczenie pielęgnacyjne za cudze długi

Napisane przez dnia Sty 17, 2015 w Aktualności | 0 komentarzy

Nie miała na pampersy i rachunki, bo komornik zajął jej świadczenie pielęgnacyjne. Pani Agata od dwóch miesięcy bezskutecznie próbuje odzyskać swoje pieniądze. Wrocławianka Agata Jach jest matką czwórki dzieci, w tym głęboko upośledzonego 12-letniego Maćka, który choruje na mózgowe porażanie dziecięce i epilepsję. Jej jedynym źródłem dochodu i wpływem na konto jest świadczenie pielęgnacyjne, które dostaje od Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej. Październikowy zasiłek, czyli 825 zł, zniknął jednak z rachunku bankowego kobiety. – Komornik zajął te pieniądze i przekazał wierzycielowi, bo w 1998 roku rzekomo nie zapłaciłam rachunku za telefon i mam 5 tys. zł długu. Ale zaległy rachunek nie należy do mnie, bo w tym czasie nie miałam telefonu komórkowego! – zaznacza pani Agata. Bezradna z prośbą o interwencję zgłosiła się do „Wyborczej”. – Gdy w połowie października zobaczyłam puste konto, załamałam się. Nie miałam za co kupić Maćkowi pampersów czy zapłacić rachunków. Dzwoniłam i pisałam do komornika oraz banku. Tłumaczyłam, że według prawa świadczenie pielęgnacyjne absolutnie nie podlega zajęciu. Pieniądze te są przecież chronione ustawą – opowiada Jach. Poszkodowana jest zaniepokojona postawą komornika i pracowników Eurobanku, w którym ma założone konto: – Ktoś złamał prawo i tak naprawdę wszyscy umywają ręce, a ja zostałam bez pieniędzy. Komornik obwinia bank, a ten komornika i tak w kółko. Nie stać mnie na wniesienie sprawy do sądu. Skontaktowaliśmy się i bankiem, i z komornikiem sądowym z Kępna, który prowadzi sprawę. – Banki są wykonawcami decyzji organów egzekucyjnych. Nie są uprawnione do samodzielnego decydowania o zwolnieniach spod egzekucji środków takich jak np. zasiłek pielęgnacyjny – tłumaczy Anna Kula z Eurobanku. Przemysław Barbrich ze Związku Banków Polskich zapewnia, że bank tylko wykonuje postanowienie komornicze i nie sprawdza, jakie pieniądze będące na rachunku są zajmowane. Natomiast Marek Stolarczyk, komornik sądowy przy Sądzie Rejonowym w Kępnie, uważa, że to bank ma wiedzę, jakie pieniądze są zajmowane, dlatego osobiście nie musi tego sprawdzać. – Kwota zostanie zwrócona pani Jach, jeśli wyśle do mnie e-mailem wyciągi z banku – kwituje Stolarczyk. Ale kobieta twierdzi, że kilka tygodni wcześniej przesłała komornikowi trzymiesięczny wyciąg z konta: – Mieli mi je odblokować, a pieniądze zwrócić. Jest koniec grudnia i nic w tej sprawie się nie ruszyło. O sprawie „Wyborcza” poinformowała prezesa Sądu Rejonowego w Kępnie Aleksandra Dziwińskiego. – O wyjaśnienie tej sytuacji zwrócę się do pana komornika – obiecał. Prezes sądu dodał też, że jeżeli potwierdzi się, że w tej sprawie zawinił egzekutor, to zostanie wobec niego wszczęte postępowanie dyscyplinarne i możliwe, że poniesie on odpowiedzialność odszkodowawczą. Podpowiada też: – Kobieta, która czuje się poszkodowana, może zwrócić się do mnie z pismem opisującym zaistniałą sytuację i prośbą o jej...

czytaj więcej

„Po tej sytuacji straciłam dziecko”. Będzie specjalna kontrola działalności komornika

Napisane przez dnia Sty 17, 2015 w Aktualności | 0 komentarzy

Asesor komorniczy z Łodzi, który zajął ciągnik nieposiadającego długów rolnika spod Mławy, może mieć na swoim koncie innych poszkodowanych. Zajmował samochody osób trzecich, które nie miały zobowiązań i szybko je sprzedawał. – Kto inny był dłużnikiem, a z kogo innego ściągano. Mechanizm był ten sam: jeden dłużnik, jedna kancelaria prawna i jedna kancelaria komornicza – mówi TVN24 mec. Lech Obara. Prezes Krajowej Rady Komorniczej podjął decyzję o zwołaniu nadzwyczajnego posiedzenia w tej sprawie. Jak powiedział mec. Obara, po nagłośnieniu sprawy rolnika spod Mławy Radosława Zaremby, który w wyniku bezprawnego działania komornika stracił ciągnik, odezwali się inni poszkodowani. W każdym z tych przypadków podobny był mechanizm postępowania asesora Michała K., który działał w imieniu Jarosława K., komornika przy Sądzie Rejonowym Łódź-Śródmieście. Zajmował on ruchomości należące do osób, które nie miały długów, a potem szybko je sprzedawał. Bez licytacji, w komisie, mimo że sąd wstrzymywał egzekucję lub nie zdążył rozpatrzyć skargi poszkodowanego. – Kto inny był dłużnikiem, a z kogo innego ściągano – zaznaczył mec. Obara, który reprezentuje m.in. rolnika spod Mławy. Za długi innej firmy Doświadczyła tego Katarzyna Walkowska, mieszkanka Sieradza, która prowadzi firmę. Asesor komorniczy zajął jej prywatnego citroena i trzy samochody firmowe. Citroen jest został sprzedany. – Kiedy chciano zabrać mój prywatny samochód, powiedziałam, że go nie opuszczę. Policjanci, grożąc mi użyciem środków przymusu bezpośredniego, oświadczyli, że muszę go opuścić. W momencie, kiedy komornik i policjanci chcieli mnie siłą usunąć z samochodu, poinformowałam ich, że jestem w ciąży, wtedy odstąpili od wyciągania siłą  – mówi TVN24 Walkowska. Dodała, że w wyniku stresu wywołanego tą sytuacją straciła dziecko. Jak się okazało, dłużnikiem była inna firma, mieszcząca się wcześniej pod tym samym adresem. Niska wycena Kolejny przypadek opisuje „Gazeta Wyborcza”. Przemysław Stasiniewski, który handluje materiałami budowlanymi, stracił toyotę auris. Asesor komorniczy zabrał ją, mimo że mężczyzna ma z żoną od 2004 r. rozdzielność majątkową. Żona Stasiniewskiego ma trzy tys. zł długu. Jej spółka była podwykonawcą przy autostradach i zbankrutowała. Jak podaje „GW”, ciągnik i samochody zajmowane przez komornika były nisko wyceniane. Samochód iveco należący do Walkowskiej, kupiony w 2014 r. za 68 tys. zł, został wyceny na 38 tys. zł. Ciągnik Zaremby oszacowano o 35 tys. zł poniżej wartości i sprzedano jeszcze taniej. Toyotę Stasiniewskiego komis kupił za 7 tys. zł. Zaraz potem auto pojawiło się w kolejnym komisie, gdzie jego w tzw. „ofercie dnia” wzrosła już do 26,9 tys. zł. Jeden wierzyciel, jedna kancelaria Mec. Obara wskazuje, że nie tylko mechanizm działania asesora komorniczego we wszystkich tych przypadkach był taki sam. – Jest jeden wierzyciel, jedna kancelaria komornicza, jedna kancelaria prawnicza i jeden komis. Nabywcy też są z tego samego kręgu – mówi mec. Obara. Dodaje, że niewykluczone, iż postępowanie prokuratorskie wykaże zorganizowaną grupę przestępczą. „GW” podaje, że wierzycielem prawdziwych dłużników jest firma nasienna G. Spółka ma pełnomocnika, kancelarię prawną kierowaną przez mec. Janusza K. Jak pisze „GW”, ludzie powiązani z prawnikiem kupowali zajęte pojazdy. Tak było w przypadku ciągnika Zaremby: kupiła go Anna K., prezes spółki mającej siedzibę w tym samym budynku, w którym mieści się kancelaria prawna reprezentująca wierzyciela. Jej szefa łączą powiązania biznesowe ze wspólnikiem Anny K. Kto winny? Komornik, pytany o przypadki bezprawnego zajęcia ruchomości osób trzecich przez swojego asesora, nie chciał rozmawiać z reporterem telewizji TTV. – Proszę nie pomawiać – stwierdził Jarosław K. Prokuratura w Mławie wszczęła śledztwo ws. przekroczenia uprawnień przez asesora...

czytaj więcej

Tak oszukują komornicy w Polsce

Napisane przez dnia Lut 12, 2014 w Aktualności | 0 komentarzy

Sąd Rejonowy w Giżycku uznał komornika z Działdowa za winnego zaniżania wartości licytowanych przedmiotów. Sebastian Sz. został skazany na rok i cztery miesiące pozbawienia wolności w zawieszeniu na trzy lata. Został również pozbawiony prawa wykonywania zawodu przez pięć lat. Na rozprawę nie stawił się zarówno oskarżony jak i jego obrońcy. Sebastian Sz. zajął ciągnik rolnika z wsi Wydminy. Choć maszyna była warta 100 tysięcy, wycenił ją na 12 tysięcy, następnie sprzedał swojemu znajomemu za 15...

czytaj więcej

Pierwszy sukces rządzących! Komornicy bantrutują…

Napisane przez dnia Wrz 10, 2013 w Aktualności | 0 komentarzy

Gdybym z PEWNEGO źródła nie otrzymał tej fascynującej informacji to bym nie uwierzył… W Polsce bankrutują komornicy ( zamykają kancelarie ) …a to ci heca !..żeby nie powiedzieć jaja… Ci którzy w dobie kryzysu prowadzą sic !!! – ponad PIĘĆ milionów egzekucji… rządzącym gratulacje ! – zablokowali ponad SIEDEM milionów rachunków bankowych… bankierom ucałowania ! – czerpią garściami z windykowanych bezbronnych Polaków pobierając 15 % od prowadzonych egzekucji plus koszty dodatkowe… „Sami” zamykają swoje kancelarie i odchodzą w poszukiwaniu pracy… Przecież POLSKA to jedna duża windykatornia !… odliczając małolatów i nieboszczyków na cmentarzach to praktycznie i statystycznie W KAŻDEJ rodzinie jest 1 do 2 osób z aktualnie prowadzoną egzekucją !.. O TAKE POLSKE CHODZIŁO ???.. Ludzie czy to jeszcze jest normalny kraj czy już dom wariatów ! Rozumiem : 24 lata temu nie mieliśmy NIC , ale teraz mamy DWA razy więcej !.. A w TiWi dyskusja o tym czy władza ma mieć wyłączność na pałowanie obywateli !… Gówno prawda ; jako prawnik podaję leksykalną wykładnię : Osądzeniu podlega tylko nieudany zamach stanu ( nieudana rewolucja ) … Udanych się nie sądzi !.. Nadaje się ordery , tytuły bohaterów i inne zaszczyty.. Jeśli w kraju „tak wspaniale rządzonym” instytucja komornika sądowego bankrutuje to oznacza , że naród jest na prawdę GOŁY …że nie ma z czego i kogo zaspokoić kosztów prowadzenia kancelarii komorniczej..A są one wcale nie takie małe..Komputery z legalnym oprogramowaniem , lokal , 5-8 pracowników plus ZUS , jakiś samochód + paliwo lub bilety komunikacji , telefony no i znaczki pocztowe po 4,5 zł , że o kopertach nie wspomnę… A tu zakichani Polacy- dłużnicy nie śmierdzą groszem i pan komornik nie ma co do gara włożyć , żeby nie wspominać , że głupio jakoś nie zapłacić ZUS-u czy raty leasingowej bo ?… kolega komornika zastuka do drzwi Kancelarii Komorniczej… Ale się porobiło…. Rząd pod światłym przywództwem Donalda Tuska lidera NAJLEPSZEJ partii w historii RP czyli Platformy Obywatelskiej zlikwiduje tak nielubianą w społeczeństwie instytucję jaką bez wątpienia jest komornik sądowy.. I co powiecie , że ten rząd nie ma sukcesów ?.. Wiecie co ratuje i utrzymuje przy życiu jeszcze funkcjonujących komorników ?… Aż głupio to powiedzieć… ale ZUS i KRUS !!! Taka prawda.. Jest w kraju prowadzonych ponad 2 miliony egzekucji przeciwko emerytom i rencistom , którym ZUS i KRUS potrąca 25 % ze świadczeń i przesyła do komorników… To jest ten – na razie – pewny grosz , który wpływa na konto komornika , a który daje im szansę nie zdechnąć z głodu.. Tylko zwracam uwagę , że z tej kasy komornik winien zrobić przekaz do wierzyciela A BARDZO CZĘSTO nie przekazuje i sobie przyswaja tę kasę w formie „pożyczki”… Jak zdobędę na egzekucji następne pieniążki to przekaże do banków czy Urzędów Skarbowych i in…Jest to ewidentne przestępstwo z art. 284 kodeksu karnego ( przywłaszczenie ) !!!… ewidentne… I co rządzący tego nie wiedzą ?… WIEDZĄ !!! Wiedzą , tylko mają też świadomość , że gdyby np. CBA wpadło o poranku do wszystkich kancelarii komorniczych na kontrolę i stwierdziło , że kasa od dłużników przekazana im przez ZUS i KRUS jest „pożyczona” to musieliby pozamykać nieomal wszystkich komorników a sami zająć ich miejsce…. i po dniach kilku robić dokładnie …to samo !!!.. A jeśli ZUS i KRUS „ograniczy – oczywiście czasowo” wypłatę świadczeń emerytalno rentowych (...

czytaj więcej

„Kasę wydrzemy ci z pyska!”

Napisane przez dnia Paź 10, 2012 w Aktualności | 0 komentarzy

Wytrzepiemy z ciebie te pieniądze” albo „g….o nas obchodzi, skąd weźmiesz kasę, może być spod latarni, do końca tygodnia ma być gotówka” – to tylko nieliczne przykłady „porozumienia” stosowanego przez firmę windykacyjną, która przez jakiś czas nękała panią Rentę spłacającą dług męża. – Nie była to duża kwota, zdecydowanie gorsze były kontakty z tymi ludźmi. Nigdy w życiu żadnego kredytu. Nigdy! – zarzeka się kobieta. Wizyta muskularnych, łysych i często wytatuowanych windykatorów w domu dłużnika, wysyłanie widokówek z dwuznacznymi wiadomościami wraz z numerem kontaktowym, telefony w środku nocy, do sąsiadów, zakładów pracy, wyzwiska na portalach społecznościowych – to kolejne „działania” z listy sumiennego windykatora. Do tego dochodzi wywieranie presji, zastraszanie licytacją majątku, doniesieniami do prokuratury, nierzetelne informowanie o niespłaconym długu lub zawyżanie wartości zobowiązania. I choć Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumenta takim praktykom mówi zdecydowane „nie” i nakłada kary, to nierzadko dochodzi do łamania prawa. – Wydaje się, że dochodzi do tego częściej niż kiedyś, ale może wynika to z faktu, że rynek wierzytelności w Polsce wciąż „pączkuje”. Banki i firmy telekomunikacyjne sprzedają coraz więcej pakietów wierzytelności, a wartość rynku obrotu wierzytelnościami w kraju w sposób istotny wzrasta – mówi radca prawny Adam Soswa z kancelarii prawnej w Szczecinie zajmującej się m.in. antywindykacją. Przyznaje jednak, że rynek nieco się uspokoił po nałożeniu przez UOKiK wysokich kar na kilka dużych firm windykacyjnych. Na szczęście wiele firm przestrzega kodeksu postępowania w relacjach windykator – dłużnik i z reguły dąży do polubownego rozwiązania problemu. Zawsze jednak znajdą się tacy, którzy działają na granicy prawa lub po prostu je łamią. Na szczęście te ostatnie przypadki nie są normą. – Windykatorom często puszczają nerwy i mówią za dużo, a dłużnicy często wystraszeni lub nieświadomi, że mogą to zgłosić jako zniesławienie, obrazę lub zastraszanie, po prostu nic z tym nie robią. Należy jednak pamiętać, że rozmowy są nagrywane, więc dłużnik może zaskarżyć pracownika windykacji. Czasami również dochodzi do łamania tajemnicy bankowej, co również można zgłosić – podpowiada doradca prawny Centrum Ochrony Dłużnika z Krakowa. Co na to same firmy windykacyjne? Nic. Nie chcą, nie mają czasu albo po prostu milczą. Zapytane o komentarz nie chciały podjąć tego tematu. Windykatorzy z siłowni – Gdy otworzyłam drzwi i zobaczyłam dwóch łysych facetów, którzy zapytali o męża, struchlałam ze strachu. A gdy powiedzieli, że przyszli po dług, jedyne co przyszło mi do głowy, to myśl, że to mafia – opowiada pani Renata. Dopiero po chwili zorientowała się, że to windykatorzy. Chodziło o niewielki kredyt w jakimś parabanku na remont łazienki, który jakiś czas temu wziął jej mąż. Pół roku temu zginął w wypadku. Ona została z dwuletnią Zuzią i ledwo wiązała koniec z końcem. Na spłatę po prostu nie miała pieniędzy. Pisała do parabanku, prosiła o odroczenie terminu. Na próżno. Nikt nie reagował. Myślała, że uda się jej szybko znaleźć pracę, odda pieniądze i będzie po problemie. Nie było. – Gdy po raz drugi pojawili się w drzwiach nie przebierali w słowach. – Usłyszałam, że g…o ich obchodzi, skąd wezmę kasę, mogę iść zarabiać pod latarnię, a gotówka za kilka dni musi być. Krzyczeli, że wytrzepią ze mnie te pieniądze i wszyscy w kamienicy dowiedzą się, że jestem złodziejką. Na odchodne usłyszałam: „kasę i tak wydrzemy ci z pyska!” – opowiada kobieta. Stałam jak wryta, bałam się odezwać, córka płakała, a ja myślałam, że za chwilę wyjmą spod...

czytaj więcej

Dlaczego społeczeństwo nie darzy zawodu komornika sympatią?

Napisane przez dnia Wrz 1, 2012 w Aktualności | 0 komentarzy

– Społeczeństwo zawsze staje po stronie słabszych. Tym słabszym zawsze wydaje się ta osoba, wobec której komornik ma przeprowadzić czynności. Ludzie często zapominają, że po drugiej stronie jest również osoba wierzyciela, która chce pomocy – uważa Robert Damski, rzecznik Izby Komorniczej w Gdańsku. – To wynika z naszej mentalności. To jest kwestia skuteczności egzekucji – dodaje Artur Kłonica, komornik sądowy. Czy to jedyne przyczyny złej opinii o tym zawodzie? Jeszcze 15 lat temu polski komornik nie musiał być nawet prawnikiem, a kilka lat temu w mediach głośno było o funkcjonariuszach, którzy egzekwowali wyroki łamiąc prawo. Tak jak słynny komornik z Bytowa, który dłużników traktował w niestandardowy sposób. Wtargnął m.in. do domu 63-letniej bibliotekarki chcąc zająć samochód, który do niej nie należał. Kobieta myślała, że to napad, w wyniku szarpaniny skręciła rękę. O ukaranie winnych walczyła siedem lat, komornik zapłacił grzywnę. – Wina komornika została tu stwierdzona. Chciałbym jednak podkreślić jedną rzecz. Komornik od tego zdarzenia nie dopuścił się żadnych czynności, które naruszałyby powagę wykonywanego urzędu. Jako środowisko daliśmy mu szansę i wierzę, że ją wykorzystał – mówi Robert Damski, rzecznik Izby Komorniczej w Gdańsku. Komornik nadal prowadzi w Bytowie kancelarię. Czy wyciągnął wnioski z własnych błędów i sądowego wyroku? Kolejny komornik, którego poznała cała Polska, to znany z brutalnych zachowań Andrzej C. ze Słupska. Sprzedawał za grosze majątek należący do ludzi eksmitowanych na bruk, zajmował i sprzedawał też auta, które nie były własnością dłużników. Dziennikarza Uwagi!, który przyglądał się jego działalności, unikał a nawet atakował. – Są osoby, w stosunku do których środowisko nie dało drugiej szansy. Miał zostać odwołany. Pan komornik na dwa dni przed terminem złożył urząd. Po jakimś czasie złożył wniosek o przywrócenie go do zawodu w charakterze asesora. Rada uznała, że ta osoba nie gwarantuje rękojmi należytego wykonywania zawodu – tłumaczy rzecznik Izby Komorniczej w Gdańsku. Wydawałoby się, że Andrzej C. na zawsze pożegnał się z komorniczą branżą. Nic podobnego: zatrudnił go w kancelarii dawny podwładny, a dziś komornik z Lęborka na Pomorzu. Czym się kierował dając posadę Andrzejowi C.? – Jest bardzo dobrym prawnikiem z zakresu prawa egzekucyjnego. Uważam, że jest jednym z najlepszych a ponadto ma spore doświadczenie w tej pracy – uważa Michał Mertsch, komornik...

czytaj więcej

Za przedawniony dług możesz trafić do BIG

Napisane przez dnia Lip 22, 2012 w Aktualności | 0 komentarzy

„Dziennik Gazeta Prawna” alarmuje, że windykatorzy wykorzystują luki w przepisach i ściągają za zobowiązania nawet sprzed kilkunastu lat. Grożą przekazaniem informacji do rejestru w Biurze Informacji Gospodarczej. Firmy windykacyjne zaczęły specjalizować się w dochodzeniu przedawnionych roszczeń – informuje gazeta. Wykupują je od wierzycieli za grosze, a potem wszczynają egzekucje. Wprawdzie po upływie terminu przedawnienia nie mogą już korzystać z drogi sądowej, ale straszą dłużnika, że ujawnią go w Biurze Informacji Gospodarczej. Wtedy będzie miał problem z uzyskaniem kredytu i pożyczki oraz trudności z zawarciem korzystnej umowy z kontrahentem. Zdaniem „Dziennika Gazety Prawnej”, takie działanie okazuje się skuteczne. Prawnicy zwracają uwagę na to, że konsumenci i firmy otrzymują coraz więcej takich wezwań. Wszystko przez rozbieżności między ustawą z 9 kwietnia 2010 r. o udostępnianiu informacji gospodarczych i wymianie danych gospodarczych, a przepisami kodeksu cywilnego. Ustawa nazywa dłużnikiem każdego zobowiązanego względem wierzyciela w związku z wykonywaną działalnością gospodarczą i stosunkiem prawnym. Do ujawnienia zobowiązania wystarczy, aby było ono wymagalne co najmniej 60 dni i wynosiło co najmniej 200 złotych dla konsumenta i 500 dla przedsiębiorcy. Prawnicy i przedsiębiorcy są zgodni co do tego, że ustawa o udostępnianiu informacji gospodarczych i wymianie danych gospodarczych trzeba zmienić, aby nie ułatwiały obejścia przepisów o przedawnieniu. Należy do nich wprowadzić zapis, że w BIG nie można ujawniać roszczeń przedawnionych – sugeruje...

czytaj więcej